Nawigowanie w podwodnym świecie

Większość z nas potrafi wskazać północ, gdy znajduje się na powierzchni. Już w szkole dowiedzieliśmy się jak wykorzystać do tego celu mech czy charakterystyczne punkty na niebie. Pod wodą niestety takie metody nawigacji nam nie pomogą. Jak więc radzą sobie płetwonurkowie? Metod określania własnego położenia jest wiele. Najłatwiejszy i najbardziej pewny sposób to zwracanie uwagi na najbardziej unikalne punkty na danym terenie. Duży kamień, wrak czy nietypowo ukształtowane podłoże to bardzo dobre punkty odniesienia.

Dzięki temu, mając rozeznanie na danym obszarze lub mapę, jesteśmy w stanie bardzo dokładnie określić własną pozycję. Pod wodą możemy sobie radzić również na inne sposoby. Niektóre metody przypominają nieco te, stosowane przez osoby niewidome. Kiedy wzrok nie jest zmysłem, na którym możemy polegać, dobrym pomysłem jest np. liczenie kroków. To samo możemy zrobić nurkując, tyle że kroki zamieniamy na uderzenia płetwami.

W ten sposób jesteśmy w stanie w miarę precyzyjnie sprawdzić, czy np. pokonaliśmy podobną odległość, płynąc w dwie strony. Rzadziej pod wodą używa się również kompasu wraz z głębokościomierzem. Takie sprzęty pomiarowe sprawdzają się doskonale wtedy, gdy pozostałe metody są trudne do zastosowania. Przykładem może być teren pozbawiony charakterystycznych elementów. Jeśli podwodny krajobraz jest monotonny łatwo stracić poczucie kierunku, nie mówiąc już o odległości.

Wówczas sprzęt okaże się nadwyraz pomocny i nie pozwoli nam się zgubić.