Mrożonki naszym sojusznikiem

Bywa, że w danym momencie nie mamy dostępu do świeżych jarzyn i owoców. Może tak być ze względu na porę roku, klęskę nieurodzaju oraz inne czynniki. Czy to oznacza, że jesteśmy skazani wyłącznie na mięso oraz inne produkty, które nie wyrosły w ziemi lub na drzewach i krzewach? Absolutnie nie. Jednym z największych osiągnięć technologii żywienia jest możliwość zamrażania różnych produktów. Stosuje się ją wobec owoców, warzyw, ryb oraz różnych gatunków mięsa.

Dzięki temu udaje się znacznie przedłużyć zdatność do spożycia wielu wyrobów, a równocześnie zachować większość ich wartości odżywczych. Naukowcy dowiedli, że mrożenie w najmniejszym stopniu zubaża walory żywności, dlatego technika ta rozwinęła się tak dobrze. Czasami jest ona jedynym sposobem, by spróbować niektórych smaków. Egzotyczne gatunki ryb poławiane na dalekich wodach są eksportowane do różnych części świata, w tym również do Europy. Rybie mięso psuje się jeszcze szybciej niż inne, dlatego nie ma mowy o tym, by na polskie stoły trafiły świeżutkie filety z okazów poławianych na przykład u wybrzeży Ameryki Południowej.

Jedynym sensownym i bezpiecznym sposobem na wydłużenie ich zdatności do spożycia jest zamrożenie. Dochodzi do niego już na statku rybaków, a dzięki zachowaniu łańcucha chłodniczego aż do sklepu w Polsce możemy cieszyć się świetnej jakości rybką z dalekich stron. Dlatego nie bójmy się mrożonek i śmiało włączajmy je do codziennej diety. Rzecz jasna jeśli możemy coś zjeść na świeżo, korzystajmy z takiej okazji. Jednak w warunkach ograniczonej dostępności danego produktu można bez obaw udać się do sklepowej zamrażarki.