Liczy się skład, czyli o daniach gotowych

Trudno spoglądać na rynek żywności oraz zagadnienia związane z żywieniem i nie dostrzegać ogromnej ilości dań gotowych, które pojawiają się na sklepowych półkach. Z reguły nie są one dobrze oceniane przez dietetyków i wszystkich tych, którzy mają coś więcej do powiedzenia w materii tego, co zjadamy. Co zdecydowało o sukcesie tego typu produktów? Przede wszystkim łatwość przyrządzenia.

Wystarczy zawartość słoika lub puszki umieścić w garnku lub kuchence mikrofalowej i po kilku minutach mamy gotowe danie. Do tego jakieś ziemniaki lub makaron i oto na stole ląduje sycący posiłek. Takim daniem z pewnością można się najeść, ale czy jest to dla nas zdrowe? Bardzo wiele zależy od tego, co w takim słoiczku się znalazło.

Producenci lubią umieszczać tam wiele specyfików, takich jak stabilizatory, emulgatory czy przeciwutleniacze. Nie brakuje również konserwantów oraz wzmacniaczy smaku. Konserwanty da się w miarę łatwo ograniczyć stosując pasteryzację lub sterylizację.

Wytwórcy, którym zależy na prestiżu robią też wiele, aby uniknąć stosowania chemicznych polepszaczy. W takim wypadku dostajemy w miarę naturalny produkt, który przedłużoną trwałość zawdzięcza termicznej obróbce. Kwestią otwartą pozostają walory smakowe.

Najczęściej dania gotowe na polskim rynku to fasole, klopsiki lub gołąbki w sosie pomidorowym. Im mniej przypraw i pasty pomidorowej, tym sosy bardziej nijakie i co za tym idzie średnio zachęcające do spożycia. Nagminną praktyką jest też „wzbogacanie” mięsa kaszą manną i wszelkimi wypełniaczami zbożowymi, przez co klient dostaje zaledwie namiastkę posiłku, którego oczekiwał.